10 w skali Beauforta

Wakacje. Urlop. Letni czas. Pierwsze skojarzenie – szum morza, drinki z parasoleczką (kolorową), błogi odpoczynek i dolce far niente. Ja. Bikini. Przystojniak obok. Słońce praży. Opalenizna koloru mahoń. Romantyczne zachody słońca.

Wróć.

Mam czwórkę Dzieci. Kobieto! Zejdź na ziemię. Jakie drineczki? Jaki szum? Nie morza chyba, a bardziej Ich szum. Odwieczna walka, kto kogo zagłuszy. Oni kontra morze. Odpoczynek (łoooooo Matko!). Słodkie nicnierobienie (bez komentarza). Bikini jest. Słońce i jego zachody też. No i Przystojniak. Najważniejsze! Ale, że w przyrodzie nic nie ginie, to otrzymuję coś w zamian. Za te drineczki i full romantyzm – rozwrzeszczane, rozbiegające się po całej szerokości i próbujące po długości plaży Dzieciaki. Czujność na stówkę i piach wszędzie! Niby niedziwne to zjawisko na plaży, ale w tym wypadku piasek znajduje się w jeszcze większej ilości miejsc (nie pytajcie).

Ale, jak ja kocham te wakacje! Ten zgiełk, pisk i radość. Te oczy roześmiane, zdarte kolana i kolorowe plastry z księżniczkami czy autkami. I nawet bluzek mi nie żal pochlapanych lodami czy kolorową watą cukrową (Boziu, Boziu, czym ja to wywabię po dwóch tygodniach?). Zachody słońca też da się odhaczyć na liście, mimo że w obecności szerszej publiki.

Nie da się? A właśnie, że się da!

Zawsze na wakacje jeździmy z Dziećmi i chociaż dla jednych będzie to strata czasu wolnego i energii (jak tu odpocząć?) i pieniędzy (przecież i tak nic nie zapamiętają), ja jestem innego zdania. Sadzę, że tak spędzany czas zaprocentuje w przyszłości. Mówią, że nie liczy się to, żeby być z dzieckiem dużo, ale żeby spędzać czas produktywnie. A ja będę się upierać, że nie ma jakości bez ilości. Chcę z Nimi być dużo, możliwie, jak najwięcej. Możemy godzinami leniuchować i nie rozegrać żadnej partyjki szachów, a i tak będzie to czas cenny. Nie muszą te nasze Lisiątka pamiętać wszystkiego. Wystarczy najważniejsze. Była mama. Był tato. Byliśmy wszyscy razem. Były wakacje. To się pamięta. To jest dzieciństwo pełne zapachów, kolorów, cudownych wspomnień przesiąkniętych miłością, bliskości rodziny, sprzeczek bez znaczenia i beztroski.

Jeżdżąc na wakacje z Dziećmi, staram się jednak nie nastawiać na fajerwerki. W myślach mam śmiałość co najwyżej trzymać kciuki za to, żeby Lisiątka były zdrowe i chociaż, żeby dzięki temu sytuacja była w miarę stabilna (no dobra, o dobrą pogodę też się modlę, opalić się w końcu trzeba, a nie bladziocha wrócę). Ale na tym koniec, jeśli chodzi o oczekiwania wobec wakacji. Wbrew powszechnej opinii i na urlopie z szanownym Potomstwem można przeżyć coś emocjonującego i nie mam wcale na myśli pójścia maleństwa za potrzebą na koc sąsiada (historia prawdziwa). Życie potrafi nas nieraz zaskoczyć. Czasami nawet mile. Zdarza się, że na swojej drodze spotykamy kogoś szczególnego. Kogoś, kto pasuje do nas, jak druga skóra. I aż dziwimy się, jak to możliwe, że do tej pory nigdy nie było nam po drodze. I nie mówię tu o takich banałach, jak wakacyjny romansik;) O nie! Tu rzecz się rozchodzi o ważniejsze sprawy. Mówię tu o pokrewnej duszy, która wydaje się być młodsza niż moja, chociaż jej właścicielką jest Babcia kolegi mojego Kacpra.

Zaczęło się od przyjaźni Chłopców, a magia objęła swym czarem też dorosłych. Lena, bo tak Jej na imię, weszła w nasze życie niespodziewanie i przyjęła nas z całym dobrodziejstwem inwentarza;) Nie wyobrażam sobie, żeby Jej nie było, choć znamy się zaledwie trzy lata. I nagle ja, zdystansowana do świata, sterczę całymi godziny nad tym naszym morzem, grzebię stopą w piachu i gadam, gadam, gadam. Ale słuchać wolę jeszcze bardziej, bo jakże Ona opowiada! Jakże Ona potrafi porwać mnie w swój świat. Pełen historii z życia, które porywają, jak najlepsza książka. Roztacza przede mną te magiczne historie, a ja stoję (czasem leżę) i nasłuchać się nie mogę. Fale zalewają nam stopy. Śmiejemy się. Słońce przypieka. Obracamy się bokiem do niego, żeby się równo opalić. Śmiejemy się. Spoglądamy na Dzieci. Planujemy co robimy wieczorem (nawet nadmorskie szklanki na nasze wieczorne drinaski kupiła! A jednak i drina można!).

Wiem, że mam przywilej obcowania z osobą wyjątkową. Mister Fox też świetnie bawi się w Jej towarzystwie i również jest tego zdania. Ale kto by się nie bawił! Nie sposób Jej nie lubić, nie kochać! Nie sposób przejść obojętnie. Zawsze ma dla wszystkich dobre słowo, przydatną radę i mnóstwo energii, którą wręcz tryska. Wstyd mi wręcz czasami przy Niej za moją niemoc. Powłóczę nogami po całym dniu na plaży. Ona już biegnie na zumbę (po tym, jak zrobiła już tour na rowerze). Wieczorne karaoke – nie ma sprawy. Zawsze gotowa i nastawiona pozytywnie z piosenką na ustach (i to nie jedną). Piękna jest na zewnątrz i przepiękną ma też duszę. I ta intuicja… Istotna to sprawa. Pod tym względem mamy dużo wspólnego. Czujemy wewnętrznie wiele. Często więcej niż inni. Mam wrażenie, że łączy nas to… Być może to przyciągnęło.

Lubię spotykać mądrych ludzi, czerpać z nich i dzielić z nimi radość. Niecodziennie spotyka sie kogoś przy kim człowiek czuje się swobodnie, tak bezpiecznie.

Wakacje z Dziećmi są niezwykłe dla mnie, same w sobie. Jesteśmy rodziną. Jesteśmy razem. To nasz czas. Czas szczególny, który kiedyś ze wzruszeniem będę wspominać. Dzielimy go teraz z kimś innym, z kimś dzięki komu jesteśmy bogatsi w uczucia, przeżycia, słyszane historie, przemyślenia. A ja wzbogaciłam się też o przepisy wysłane mi pocztą, po tym, jak wspomniałam, że z piekarnikiem jestem w konflikcie wiecznym i nieprzerwalnym. Piękny to gest. Dostać pocztą ulubione przepisy na ciasto czy ogórki, „które zawsze sie udają“. Niezwykłe jest dla mnie też otrzymać prezent w postaci wiersza o nas. Nasz własny wiersz w tomiku wierszy Leny. Wiersz o nas, między innymi cudownymi, o ludziach niezwykłych. Wyjątkowy dar, od niezwykłej osoby. Po takim geście człowiek sam, choć przez chwilę czuje się tak niezwyczajny. Ogromnie wzruszają mnie takie gesty. Z głębi serca, z głębi duszy. Komuś chciało się zadać sobie trud, żeby napisać o tych naszych wakacjach. Może nie tylko dla mnie są one cudowne? Może nie tylko ja dostrzegam ich piękno?

Tego nie można przegapić, to trzeba chłonąć. Nasza rodzina znowu jest większa. Nie tylko o Lenę, ale Jej Wnuka i Synową.

Witajcie w naszym świecie Kochani;)

I jak tu nie kochać wakacji z Dziećmi? A jednak czasem i nas może spotkać coś niezwykłego na takim wypadzie. Coś cennego… Coś co przetrwało już nie jedne wakacje i nie dwa, i mam nadzieję, że trwać będzie długo. Czyż nie jest niezwykłe spotkanie na swojej drodze, kogoś „swojego“?

A mówią, że rodziny się nie wybiera;) Może i racja, ona nam jest po prostu pisana. Nie tylko ta poprzez krew, także ta poprzez duszę. Wcześniej czy później ją odnajdziemy i już nie wypuścimy z uścisku.

 

Kiedy przyjdą chłodniejsze wieczory, usiądę z kubkiem gorącej herbaty w dłoniach i przeczytam znowu te słowa, które już znam właściwie na pamięć:

 

„Nasze wakacje

 

Białe grzywy płyną po szafirowej toni

Uderzając o brzeg plaży szybko w pośpiechu

Bo już w kolejce fala następną falę goni

 

A my rodzinnie, jak co roku siadamy na gorącym piachu

I czerpiemy siłę jaka do nas z morza płynie.

Biel pisaku z błękitem nieba

Tylko tyle, a może, aż tyle do szczęścia nam potrzeba…

Radośnie spoglądamy na igraszki dzieci,

A, spójrzcie Agnieszko i Przemku jak ten czas w pośpiechu leci…

 

Czas łaskawy dla Waszej miłości,

Bo kolejny raz Bociek biały z zawiniątkiem małym

Odwiedza Waszą rodzinę, gdzie zostawia piękną dziecinę,

 

Szum morza, gdzie wszystko się zaczęło

Teraz już dla nas zawsze będzie wytchnieniem

W oczekiwaniu na kolejne spełnienie…

 

Lena

Dla mojej nowej rodziny Agnieszki i Przemka i cudownej czwórki dzieci. „Niech czas, tylko dobrem Was obsypuje i do kolejnych pięknych dni przygotowuje…””

 

 

Dziękuję Ci Leno… Za wiersz… Za to, że jesteś…

 

DSC_0199

 

DSC_0283

DSC_0288

DSC_0299

DSC_0304

DSC_0350

DSC_0361

DSC_0364

DSC_0380

DSC_0382

DSC_0386

DSC_0396

DSC_0412

DSC_0418

DSC_0429

DSC_0456

DSC_0469

DSC_0470

DSC_0512

DSC_0513

DSC_0535

DSC_0580

DSC_0582

DSC_0618

DSC_0631

DSC_0636

DSC_0666

DSC_0704

DSC_0705

DSC_0715

DSC_0721

DSC_0730

DSC_0750

DSC_0787

DSC_0792

DSC_0832

DSC_0842

DSC_0873

DSC_0905

DSC_0910

5 komentarzy

  1. Edek 2 lata temu

    Nie ma nic lepszego od wakacji spędzonych z całą rodziną. Przed Wami takich wakacji jest na pewno jeszcze mnóstwo. Ja już zaczynam się zastanawiać czy na kolejne swoje, pojadę jeszcze ze wszystkimi dziećmi, ale na szczęście najstarsza córka jeszcze chce z nami jeździć, na ostatnie doleciała już tylko na tydzień, ale jednak była. Nie ma nic piękniejszego od zadowolonych dzieci, bawiących się na plaży, w morzu, zajadających się lodami. Nawet kasy nie jest szkoda na wspólnych wakacjach.

    p.s. Prawdziwy mężczyzna musi czytać Przegląd Sportowy na wakacjach. Ten Stilić coś słabo trzymał te kciuki za Lecha, ale akurat to mnie w ogóle nie martwi.

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Mam nadzieję, że będzie nam dane spędzić jeszcze wiele takich wakacji;) A Twoje Dzieciaki są kochane. Z kim Im będzie lepiej na wakacjach niż z Wami… No, ale wiadomo, rosną i z gniazdka zaczynają się oddalać. Niestety/stety taka kolej rzeczy. Trzeba łapać chwile i dusić jak cytrynę.
      Co do Przeglądu… Facet w sklepie to wiedział, że ma odkładać i na rowerach po niego jeździli, a w piątek obowiązkowo Skarb Kibica. To już tradycja 😉 Fajne są takie rytuały. Lubię;)

  2. Mala Mi 2 lata temu

    A gdzie zdjecie Leny?

  3. JustaG 6 miesięcy temu

    Dobry artykul, dodalam twoja strone do ulubionych :)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*