„Łeb do słońca”

 

 

Byłam wczoraj w księgarni. Moją uwagę przykuła dziewczyna siedząca na podłodze i czytająca książkę. Mnie nie widziała, była tak pogrążona w lekturze. Wydawać by się mogło, że ten świat dla Niej się zatrzymał, ona była w innym. Czytała i uśmiechała się. Tak szczerze i radośnie. Zobaczyłam ją ponownie, gdy wychodziła z księgarni. Uśmiech nie schodził jej z buzi. Ludzie ją mijali i odwracali za nią głowę, dziwiąc się zapewne, co też za wariatka, sama się śmieje do siebie. Uśmiechnęłam się do Niej. I chyba tak to powinno działać. Uśmiech za uśmiech, albo uśmiech bez oczekiwania na cokolwiek. Drobny gest, drobna radość, a w sercu jakoś cieplej. Chwilę zwolniłam w tym zakręconym świecie.

 

Pijesz kawę. Nie masz pojęcia, jak smakuje. Ma pobudzić i tyle. Byle szybciej, byle mocniej. Nie ma czasu na rozmyślanie o smaku, przecież zaraz musisz być na nogach. Jesz w pośpiechu. Połykasz, nie próbujesz, nie smakujesz.

 

Trzeba szybko, trzeba zdążyć, trzeba być na czas. Żyjemy nie myśląc nawet o tym, a dni przeciekają nam przez palce. Dzieci do szkoły, szybko, szybko. Potem do pracy, szybciej, prędzej. Czerwone światło. Cholera!!!! Zwalniam. Niedobrze. Ekspresowa, kolejna już kawa. Szybki lunch. Do domu, szybciej! Włączasz radio dla zabicia (!), o ironio, czasu!!! Nawet bajki czytane wieczorem dzieciom do poduszki czytasz, ciągle się spiesząc. Ile to było? Codziennie 20 minut? Przeczytasz szybciej, będzie więcej treści, liczyć się będzie za te dwadzieścia ustalonych przez mądrych tego świata. Śpią. Gasisz światło. Na paluszkach wiejesz w stronę drzwi. Żeby nie nadepnąć na zabawkę, żeby nie obudzić. Tyle do zrobienia. Szybko, szybko. Już późno.

 

Kiedy ostatnio piłeś kawę, nie parząc języka, wdychając jej zapach, delektując się smakiem? Bez pośpiechu, w spokoju, z przyjemnością…

Kiedy ostatnio muzyka sprawiła Ci radość, ale nie taką zwykłą, tylko taką szczerą z głębi duszy? Taką przez, którą chce się śpiewać na głos i podrygiwać, nie bacząc, że facet w aucie obok zastanawia się czy nie jesteś pod wpływem prowadząc samochód.

Kiedy ostatnio uśmiechnąłeś się do kogoś, ot tak, bez powodu? Kiedy dostrzegłeś gwieździste niebo, chmury niczym wata cukrowa?

Kiedy zachód słońca zaparł Ci dech w piersiach?

Kiedy tak naprawdę odetchnąłeś głęboko, zdając sobie sprawę z tej jakże prozaicznej czynności?

Kiedy ostatnio stanąłeś z boku swojego dziecka i obserwowałeś jego radość, szczere zaskoczenie światem, zachwyt? Taką szczerą, niewyuczoną i niewymuszoną reakcję, której powinniśmy doświadczać, nie tylko będąc dzieckiem. Od nich powinniśmy się uczyć i dzięki nim pamiętać, żeby nigdy nie możemy zatracić tej właściwości – ciekawości świata i zachytu nim. Żeby to zrobić musisz zwolnić. Nie można biec ciągle. W końcu „nogi „ odmówią Ci posłuszeństwa. Wtedy staniesz, nic Cię nie ucieszy, nie pójdziesz już dalej. Bateria rozładowana. Koniec.

 

Zwolnić, choćby na chwilę. Trudne, ale możliwe. Powiesz, co ona bredzi? Na jakim świecie żyje, kto dziś biegnie, ten wygrywa. Staniesz, już po tobie. Ale jak żyć się nie da bez słońca, nie da się też funkcjonować bez tych głębokich oddechów. Bez tych zachwytów. Bez pochylenia sie nad rzeczami prostymi, ale jakże pięknymi.

 

„Łeb do słońca”!!!

 

Sama wiecznie się spieszę, ciągle muszę być na czas. Nie chcę jednak do końca podporządkować się tej psychozie. Czasem nagle staję. Zwracam na coś uwagę. Wystawiam buzię do słońca. Po tym, jak się spieszę na balet, zabieram Kaję na lody. Za każdym razem to inny smak. Taka umowa. Ja próbuję Jej loda. Ona mojego (tak wiem, niehigieniczne). Jak Jej bardziej pasuje mój, to się wymieniamy (w drugą stronę to nie działa, bo ja się nie przyznam). Idziemy czasem na spacer. Szukamy krasnali, naszych wrocławskich nicponi, kasztanów czy wróżek.

Chwila oddechu.

Reset. Każdemu potrzebny.

Gapię się na świat i widzę ile tu piękna, ale muszę się na chwilkę zatrzymać, muszę chcieć to dostrzec. To słońce, te kasztany, ten uśmiech dziewczyny zaczytanej w książce. Ten zapach sierści psa, owianej wiatrem po dłuższym spacerze, na który tak strasznie nie chciało mi sie iść, bo jeszcze tyle rzeczy do zrobienia.

 

„Łeb do słońca”!!!

 

Zacznij od małych rzeczy. Od tej spokojnej kawy (może być z ekspresu, ale pij powoli;) ). Pójdź inną drogą niż zwykle. Rozglądaj się, miej oczy szeroko otwarte. Chciej dostrzec. Otrzymasz uśmiech, podziel się swoim. Niech Twoim nauczycielem stanie się w tej kwestii dziecko. Od nich uczymy się najwięcej. Nie masz? Nie problem – też byłeś dzieckiem, przypomnij sobie o tym. Nie daj się porwać nurtowi, płyń czasem pod prąd. Zagraj na nosie wiecznemu pośpiechowi.

 

Jak już brak mi tchu w tej codziennej gonitwie (choć kondycja w tej dziedzinie doskonała), to próbuję dostrzec te małe „zachwycajki“: piosenka – moja ulubiona, dach tramwaju – o matko, pierwszy raz w życiu widzę!, kolorowy koktajl – ale Jej smakuje, wszystkiego ta mała Stu dotyka – świat tak pięknie poznaje, Piorun staje mi brudnymi łapami na nowe buty – przecież się cieszy, że w końcu wróciłaś, spójrz babo, jak on macha ogonem! I wtedy to wszystko tak mnie zachwyca!

Obiecałam sobie kiedyś, że codziennie uśmiechnę się do trzech osób (obcych), nie martwiąc się, jak będą to interpretować. Trzy na trzy się odśmiechiwały. Gdy starsza kobieta ostatnio mnie zaczepiła na ulicy, pragnąc zamienić kilka słów na temat mojego roześmianego Dziecka i wspominając swoje, gdy były malutkie, nie biegłam dalej, przepraszając, że bardzo się spieszę, bo ja taaaaaka zajęta jestem. Stanęłam i z dużą ciekawością wysłuchałam słów kobiety. Widziałam radość w jej oczach. Chyba to zaraźliwe, bo przeszła też na mnie.

Uczę się stale od Dzieci: „patrz, mamusiu, jaki piękny motylek, gdzie on leci?“, „patrz, mamo, ile razy już umiem przeskoczyć przez skakankę“, „mamusiu, Stelcia mi mówi pa pa, już umie!“, „to był najpiękniejszy dzień mojego życia„ – to słowa Kai, po dniu spędzonym razem (co prawda po chwili cofnęła je na skutek, jakiegoś zakazu, nie po Jej myśli, ale pierwsze słowo się liczy, nie? 😉 ), „patrz mamusiu, jakie znalazłam pomarańczowe piórko, takie piękne“ (wożę je teraz w samochodzie na szczęście).

Sama też często próbuję zwrócić Ich uwagę na drobne radostki, a to chmury, jak pędzlem malowane, a to wybieramy wspólnie muzykę, której chcemy posłuchać (przy dzieciątej piosence Justina Biebera trochę zaczynam tego żałować, ale dzielnie to znoszę), a to cudny zapach chleba w piekarni.

 

Trzeba się czasem zatrzymać, bo w tym szaleńczym biegu ucieka nam gdzieś cały ten sens. Życie to zachwyt nad drobnostkami, a nie tylko wzniosłe uniesienia. Żeby je zobaczyć trzeba patrzeć.

 

„Łeb do słońca”!!!

 

Zatrzymaj się proszę na chwilkę.

Doceń to, co masz.

Poczuj tę chwilę.

Rozejrzyj się wokoło, dostrzegaj.

Patrz uważnie, nie powierzchownie.

Daj sobie szansę na dostrzeżenie tego, co Cię cieszy i Ci się podoba. Nie wstydź się swoich reakcji, śmiechu, radości, łez. Uśmiechem otworzysz każde drzwi bez wyważania, bez szkód i problemów.

Tańcz, kochaj, czuj…

Uśmiechnij się czytając ten tekst. I napisz mi później, jeśli zechcesz, co Cię dziś zachwyciło. Odpłacę uśmiechem. Szczerym. Z zachwytem. A teraz zamknij komputer i zerknij, choćby za okno. Może dziś pójdziesz nawet na spacer? Kup lody, niech ciekną po brodzie…

 

No powiedz, co Cię dziś zachwyciło?

 

 

DSC_0736

DSC_0742

DSC_1047

DSC_1063

DSC_1073

DSC_1078

DSC_1093

DSC_1109

 

DSC_1113

DSC_1119

DSC_1125

DSC_1131

DSC_1137

DSC_1154

DSC_1155

DSC_1161

DSC_1171

DSC_1197

DSC_1205

DSC_1225

DSC_1239

DSC_1246

DSC_1252

DSC_1259

DSC_1266

DSC_1267

DSC_1284

DSC_1291

DSC_1303

DSC_1330

DSC_1325

DSC_1354

DSC_1383

DSC_1111

DSC_1193

12 komentarzy

  1. Jacek 2 lata temu

    Zachwycasz szczerością. Aż „do bólu”.
    Pytasz co mi się najbardziej podobało? ABSOLUTNIE – WSZYSTKO.
    Z biegiem czasu przychodzi refleksja, że być może była jakaś szansa, aby nasze życie biegło lepszym torem..
    Bzdura!
    Każda chwila przynosi nam coś nowego i daje możliwość wyboru. Najlepszego? Właściwego? Choćby… optymalnego?
    A jakie to ma znaczenie…
    Świat niesie taki ogrom możliwości, że szkoda czasu na takie rozważania.
    Każdy z naszych wyborów jest dobry, jeśli dokonujemy go sami, świadomie i wiedząc, że naszym działaniem stwarzamy coś nowego, dobrego.
    – Czy mogłoby być… „lepiej”. Pewnie tak, ale w żaden sposób nie jesteśmy w stanie tego udowodnić, więc po cóż się zastanawiać…
    Jeśli tworzymy, a raczej… „stwarzamy” – nadajemy życiu sens.
    A jeśli do tego zdarzają nam się chwile, że odczuwamy radość i satysfakcję z tych poczynań – czegóż chcieć więcej.

    Wystarczy odrobina tlenu, wody i strawy, aby funkcjonować.
    I choćby jeden promień Słońca, kropla rosy, uśmiech dziecka, czy „zwyczajne”… „Kocham Cię”, aby być szczęśliwym.

    Zwalniam. Codziennie i z premedytacją, delikatnie obniżam sobie poprzeczkę.
    Dzięki temu – wciąż jestem mistrzem życia.
    To miłe uczucie…

    P.S. Pięknie piszesz. Nie przestawaj… :)

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Mistrzu Życia!
      Przepiękny komentarz. „Obniżam sobie poprzeczkę” – jakże to niecodzienne w dzisiejszych czasach wszystkiego „fast”! Szybkie jedzenie, szybki seks, szybkie wszystko. Masz całkowitą rację, nie ma co zastanawiać się nad tym, co by było gdyby… Może by było, a może nie. Jesteśmy tu i teraz, i tym musimy się cieszyć, chociaż mistrzynią w tym nie jestem jeszcze. Mam nadzieję, że kiedyś będę choć trochę.
      Uśmiecham się na ten komentarz. Zachwycam.
      Dziękuję Jacku!

  2. Edek 2 lata temu

    Mój każdy dzień zaczyna się od uśmiechu do Pana Boga, bo to ON pozwala mi obudzić się po raz kolejny i kolejny. W ciągu dnia jest już dużo trudniej z tym uśmiechem. W moim porządku dnia od poniedziałku do piątku jest poranna msza o godz. 8.00 i to tutaj doświadczam najwięcej uśmiechów w ciągu dnia. Ekipa podczas tych mszy jest stała i praktycznie niezmienna. Jestem na tyle charakterystyczny ( zawsze w garniturze) dla tych wszystkich zwykle starszych Pań, że zawsze obdarzają mnie swoimi ciepłymi uśmiechami, a ja chyba daje im nadzieję że dla tych trochę młodszych osób, Bóg jest ciągle ważny. Nie jest łatwo z uśmiechem ale nie pozostaje nic innego jak ciągle się starać.

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Edek, bardzo podziwiam Cię za wiarę. Jest w tym coś magicznego. I za konsekwencję, bo bycie na porannej mszy musi wymagać od Ciebie niezłej samodyscypliny. Jestem pod wrażeniem naprawdę. Bóg daje Ci siłę i świetnie, że potrafisz z Niego czerpać. Ale myślę, że i Twoja Rodzina Cię napędza, dzięki Nim również chce Ci się wstać po raz kolejny i kolejny. Bóg pozwala Ci się budzić, Oni motywują Cię do wstania. Pełna współpraca. Oślinione buziaki najmłodszej Córki. Rozmowy, już poważne, z dorastającą Córą. Syn, który się na Tobie wzoruje, choć pewnie nawet jeszcze o tym nie wie;) Żona, która kocha Cię nad życie. Trwa przy Tobie i Ty przy Niej tyle czasu. Myślę, że tę nadzieję dajesz nie tylko tym Paniom. Swojej Rodzince też. I mnie. Zachwycona jestem. Dziękuję, że o tym napisałeś.
      p.s. Przyznaj się, podrywają Cię Panie, dlatego stale przychodzą na tę godzinę, co Ty;)))
      p.s.kolejny. O starszych osobach napisałam jakiś czas temu pół posta. Zobaczymy, może się temat w głowie rozwinie.

  3. Edek 2 lata temu

    Agnieszko, dzięki. Tak jak mówiłem Ci ostatnio, nie przestawaj pisać. Piszesz dla mnie niesamowicie i czekam na kolejny wpis.

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Dziękuję Ci. Postaram się sprostać zadaniu;)) ale gwarancji nie daję;)

  4. Sloneczko 2 lata temu

    Zachwycilo mnie wszystko co jest napisane. Zachwycasz mnie. Ty Agnieszko.Jestem pelna podziwu dla Ciebie. Tak trzymaj !!!!!!!

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Dziękuję Słoneczko ukochane ;**

  5. Lis 2 lata temu

    może odpowiem piosenką albo tytułem filmu, który mnie dość poważnie zachwycił i nie chce mi się znudzić. Ścieżka dźwiękowa zresztą też.
    Są tacy, co muszą biec, bo gdzieś chcą dobiec, bo czują, że jak się zatrzymają, to ucieknie im jakaś szansa i będą żałować. Też czasami przystają, ale tylko na chwilę, bo nie mają czasu na głęboki wdech…

    https://www.youtube.com/watch?v=XsTr8HM29do

    P.S. na końcu dość niespodziewanie pojawiła się odpowiedź na często zadawane nam pytanie

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Stella <3

      mimo wszystko życzę Ci głębokiego wdechu, jak najczęściej ;*

  6. Mala Mi 2 lata temu

    Mnie zachwycil dzis ten wpis! Nie moge sie doczekac, az niedlugo razem zachwycimy sie wspolnie smakiem kawy! Mam swoja ulubiona(mimo, ze siegam po nia „raz na ruski ROK”, poznam Was!

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      ooooooooooo Mała Mi;) Dziękuję :***** Niedługo zachwycimy się wieloma rzeczami, jak Cię wezmę w obroty, jak tylko wylądujesz na polskiej ziemi 😉 Smak kawy? A niech i kawa będzie 😉

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*