Jingle Bells

 

Wszędzie Święta. Od listopada właściwie. Wchodzę do centrum handlowego atakuje mnie renifer. Rumiany Mikołaj z wielkim brzuchem przywołuje, że Święta za pasem i kupić trzeba prezenty.

 

Hej! Jingle Bells!

 

Pędzę dalej. Choinka! Nie śni mi się to naprawdę! Elfy ustrojone w srebrne kubraki pomykają po centrum, a mnie głowa obraca sie wkoło! I wiecie co? Ja to lubię! Nie oburzam się wcale, że za szybko, bo wszystko chcą mi upchnąć. Biznes na mnie robić. I czyhają, i wyskakują z każdego kąta, na mnie biedną. Zatrzymuję sie przed świątecznymi wystawami i gapię się, jak dziecko na te witryny bajkowe. Cóż zrobić, że lubię ten nastrój. Kupię chociaż kartki świąteczne, bo ja z tych co to papier uwielbiają ponad wszystko. Wysłane kartki do najbliższych muszą być! Starej daty duszą jestem.

Z głośników wiadomo co leci

„Jingle Bells, Jingle Bells!”

 

Yeah! A żebyście wiedzieli! Jingle!

 

I cieszę sie tym nastrojem przez prawie dwa miesiące, a później ze smutkiem patrzę, że witryny pustoszeją. Mikołaj już się za mną nie ugania, elfy mają mnie w nosie. Na głowę nie sypie się srebrzysty, brokatowy śnieg. A z głośników na pocieszenie jeszcze czasem usłyszę „last Christmas I gave you my heart”. Marna mi pociecha.

 

I chociaż ta atmosfera Świąt tak bardzo mi grzeje serdeucho, to gdy już nadejdą, zamiast się radować i gapić pod choinkę, to ja posępnieję. O zgrozo! Nie wiem dlaczego, ale wtedy dostrzegam, że ten czas tak szybko mi ucieka („Święta, Święta i po Świętach”). Mimo że dwa miesiące z utęsknieniem wyczekuję tego magicznego okresu, jak już dostaję co chciałam to mrok mi jakiś śmieci duszę. Potrafię nawet obliczać ile Świąt spędzimy w takim pełnym gronie, z wszystkimi Dziećmi, zanim uciekną mi z gniazda. Nie wiem czy mają tak wszyscy czy to tylko ja jestem jakaś nie na temat, nie na tę chwilę, w której powinnam się znaleźć.

Te buziaki ucieszone wystające spod choinki odganiają posępne myśli i wyskakuje mi neon przed oczami CIESZ SIE CHWILĄ GŁUPIA BABO! Normalnie, jak w filmie.

A Święta to magia i przypomina mi o tym pani z samochodu obok wpuszczająca mnie jakoś chętniej na swój pas, o który jeszcze kilka dni temu walczyłaby z zaciekłością lwicy. Wszyscy jacyś życzliwsi. Radośniejsi. Święta to magia! I przekonałam się o tym wielokrotnie. Wczoraj stojąc w przebieralni szkoły baletowej Kai walcząc ze łzami. „Będziesz dzisiaj na balecie? Coś ci zostawiłam, szukaj na wieszaku“. Poszłam, patrzę torba! Faktycznie! Nie żart żaden. W środku pierniki!!! A jakie piękne! I chociaż Ona taka zajęta. Trójka Dzieci. Praca. To znalazła chwilę, żeby przybiec i te pierniki mi zostawić „za ten twój uśmiech“. I jak nie wierzyć w tę magię? Rozpłynęłam się po prostu i dalej mi to siedzi w duszy. Te pierniki. Te Jej dobre oczy.

Ubieramy choinkę, słyszę ktoś nuci. Mój mały Łobuziak Borychu „wśród nocnej ciszy“… Oniemiałam. Aż nagrałam. Po chwili śpiewali już wszyscy. I ta krzywa choineczka, krzywa w jedną stronę, taka piękna. Taka nasza. To nic, że co chwila bombki się toczą, a Stelka gra nimi odbijając o podłogę. To nic, że przed chwilą jeszcze marudziłam, że za mała ta choinka, że za krzywa coś. Teraz jest nasza! To nic, że się sypią igły i wbijają w skarpety. To nic, że czasem się nie chce biegać za tymi prezentami. Spróbujemy się w te Święta zatrzymać. Przeżyć bardziej. Nie w pośpiechu. Dostrzec więcej. Ucieszyć się mocniej. Uśmiechnąć częściej. Nie liczyć ile to jeszcze takich Świąt razem.

A że Święta z Dziećmi nie są od linijki to nic nie szkodzi. Wyleje się. Trudno. Nowa sukienka zabarwi barszczem. Przeżyję. Nie będzie tak, jak niby być powinno. Będzie za to po naszemu. Papiery po prezentach będą walać się po podłodze. To znaczy, że są prezenty. Nie ma śniegu? Taki mamy klimat;) Będzie później. Nie będzie? Wtedy będziemy się martwić.

 

Ciiii… Cały dom już dawno śpi. Prezenty grzecznie czekają pod choinką. A ja jeszcze chciałam napisać Wam tych kilka słów. Zdrowych Świąt bez zbędnych zaśmiecających myśli Wam życzę. Mnóstwa uścisków od Bliskich. Spokoju w tych niespokojnych czasach. Może jednak odrobiny zadumy. Radości w sercu. Dostrzegania tego co ważne i patrzenia na te Święta oczami Dziecka. I niech to będą najpiękniejsze obrazy… Obrazy szczęściem i miłością malowane.

 

Jingle Bells;)

 

 

DSC_1947

DSC_1945

DSC_1936

DSC_1910

DSC_1908

DSC_1951

DSC_1900

DSC_1836

DSC_1772

DSC_1751

DSC_1713

DSC_1537

DSC_1502

DSC_1480

DSC_0702

DSC_0701

DSC_1900

DSC_0696

DSC_0684

DSC_0673

DSC_0671

DSC_0667

DSC_0661

DSC_0660

DSC_0646

DSC_0629

DSC_0627

DSC_0613

DSC_0602

DSC_0562

DSC_0554

DSC_0544

DSC_0536

DSC_0528

DSC_0522

DSC_0512

DSC_0508

DSC_0502

DSC_0495

DSC_0491

DSC_0483

DSC_0479

DSC_0469

DSC_0369

DSC_0225

DSC_0200

DSC_0197

DSC_0193

DSC_0178

DSC_0169

DSC_0168

DSC_0118

DSC_0091

DSC_0078

DSC_0072

DSC_0070

DSC_0065

4 komentarzy

  1. Edek 2 lata temu

    Agnieszko, może zapominamy gdzie jest sedno tych świąt? Może nie chodzi o renifery, elfy, galerie handlowe?
    Dla Ciebie i wszystkich którzy będą czytali Twój kolejny bardzo osobisty wpis, najlepsze życzenia z okazji Bożego Narodzenia.

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Pewnie gubi się w tym wszystkim sedno. Ale kto chce to i spod ziemi wykopie sens Świąt. Chyba jeszcze potrafię dostrzec coś więcej niż tylko opakowanie, bardzo kolorowe, Bożego Narodzenia. Mam przynajmniej taką nadzieję.
      Edziu! Tobie i Twojej cudownej Rodzinie życzę magicznych chwil! Wspomnijcie nas tam proszę my będziemy!

  2. Mala Mi 2 lata temu

    Aby wszystkie dni w roku były tak piękne i szczęśliwe, jak ten wigilijny wieczór!

    Jingle Bells!

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*