Postanowienia (nie)noworoczne

 

 

 

 

 

Nie wiem dlaczego ostatnio przed oczami mam tylko te truskawki. Czerwone, pachnące, jędrne. A tu zima. Nie do końca biała, ale jednak z truskawkami niewiele ma wspólnego. Bałwan. Sanki. Grzaniec. Czerwony nos. Czerwony szalik…

I te niepasujące – czerwone truskawki…

 

Weszła mi do głowy i wyjść nie chce. Stoi tam, cierpliwa i spokojna, jak latem na chodniku. Wcale go sobie nie zawłaszczała. Przeciwnie, starała się nie zawadzać, odsuwała się, jak najdalej. Stała sobie nieśmiało w rogu ogrodzenia przed przedszkolem i cicho pytała przechodniów ledwie słyszalnym, przepraszajacym głosem – „może truskaweczek? Świeżutkie, prosto z działki“.

I stała tak czasem z wózeczkiem napełnionym soczystymi owocami, starannie rozdzielonymi w schludne pudełeczka. Czasem miała też przy sobie bukieciki ślicznych, działkowych kwiatów. Maleńkie urocze bukieciki,  niektórym wydające się takie zwykłe i nieefektowne.

Drobna staruszka z tym przepraszającym wyrazem na swojej dobrej twarzy.

 

Lato minęło. Jesień też. Przyszła zima, a z nią nowy rok. Z nim, jak zwykle oczywiście pełno postanowień i obietnic (noworocznych koniecznie). Jakże będziemy lepszymi wersjami siebie, jakże schudniemy, odnajdziemy nowe hobby, miłość, zaangażujemy się w działalność charytatywną. Chudo, fit, zdrowo. Wiadomo! Nowy rok! Nowi my! Nowa przyszłość. Czysta karta.

Mija styczeń. Zwykle gdzieś o tej porze zapał zaczyna słabnąć. W siłowni, jak nie można było znaleźć miejsca dla siebie w tym tłoku, tak teraz coraz częściej jest to możliwe. Widok chorych i bezbronnych jakoś mniej już boli. Nowe hobby może poczekać. A kto miałby na to czas, i tak naciągamy go do granic możliwości? Itd, itp.

Co rok to samo. Co rok jednak mamimy siebie i otoczenie swoją cudowną metamorfozą, jakby ktoś tego właśnie od nas wymagał. Można? Można! Ten próg nowego roku ma jakąś magię w sobie, która niestety rozwiewa się (w równie magiczny sposób) w miarę jego trwania. Im dalej w las, tym gorzej;)

 

„Kto jest bez grzechu niech rzuci kamieniem“… Cóż… Nie rzucę mimo chęci 😉 Też często popadałam w ten euforyczny stan. Rzucałam się w wir noworocznych postanowień. Będę lepsza, mądrzejsza, skończę sto kursów, nauczę się dziesięciu języków, odkryję w sobie liczne talenty, które na pewno czają się uśpione i tylko czekają aż dam im okazję, żeby mogły wydostać się swobodnie z mojego zagmatwanego wnętrza na światło dzienne, aby olśnić mnie i otoczenie.

Ot! Nowy rok! Magia trwa.

Jednak tak, jak to bywa z Mikołajem, tak chyba jest z tą magiczną mocą, w moim przypadku. Olśniło mnie. Nie mój talent (o zgrozo! Nie pojawił się!), a świadomość tego, że czas na zmiany nie musi łączyć się z wymogiem postanowień nowego roku. Chyba przymus stawiania sobie tych postanowień tak skutecznie je uśmierca.

 

Bye, bye, siłownio i stalowe uda!

Adios, moja lepsza ukryta strono!

Do widzenia, kolejny kursie!

Do zobaczenia za…rok?

O nie!

 

Zwykle pod koniec stycznia postanowienia zaczynały pachnieć historią. 27 stycznia (czyli dokładnie dziś), w moje urodziny, stawały się nią naprawdę. Chyba spływała na mnie mądrość kolejnego przeżytego roku 😉

Darowałam sobie te postanowienia i rozczarownia związane ze słomianym zapałem. Niewiele z nich wychodziło. Być może za mało mi na ich spełnieniu zależało, być może wcale nie chciałam dotrzymać składanych sobie obietnic. Po co więc siebie samego okłamywać? Nie mam postanowień, poza tymi, które mam na co dzień. Chciałabym pracować nad sobą, żeby ktoś, kiedyś powiedział – nie była taka zła. Chciałabym żyć świadomie. Chciałabym być lepszą mamą, żoną, córką, siostrą, wnuczką, przyjaciółką. Nie od wielkiego dzwonu. Nie postanawiając to w Sylwestra i uśmiechąjąc się do fajerwerków z myślą – „tym razem się uda“. Chciałabym starać się o to cały rok. Nie na początku stycznia. Nie tylko do urodzin.Wiem, że na to potrzeba więcej sił, ale jakoś je sobie rozłożę, żeby ten styczeń nie wyzymnął ze mnie zapału do życia poprzez moje noworoczne postanowienia.

Chyba i ja jednak postanawiam, ale nie w Sylwestra, lecz cały rok. Codziennie. Chcę być lepsza, chcę więcej widzieć, chcę więcej wiedzieć, chcę więcej czuć, chcę doceniać, chcę dbać o siebie i innych. Codziennie. Nie tylko w ramach postanowień noworocznych.

 

I mam taką jedną myśl, która ostatnio łomocze mi w głowie. Takie postanowienie pachnące latem. Chcę kupować truskawki u tej Pani spod przedszkola. Tylko u niej. Chcę ją zagadnąć. Porozmawiać o pogodzie. Nie omijać w biegu. Nie chcę widzieć jej rozczarowanej miny, kiedy wielce zajęta z dzieckiem na ręku, będę gnała, po dzieci do przedszkola i szkoły. A przecież jeszcze zakupy, obiad, lekcje… Chcę mieć działkowe kwiatki na stole w salonie, bo one pachną jej dobrą duszą. Dobre oczy poznaje się nawet po zmroku. A ja tak bardzo chcę na wiosnę znów je zobaczyć. I chcę kupić te truskawki od staruszki. Tylko u niej. Cały sezon. Pachnące, pyszne, od serca.

Będzie tam stała tej wiosny?

Bądź, proszę… Pozwól spełnić tę obietnicę…

 

 

DSC_0711

DSC_0696

DSC_0681

DSC_0680

DSC_0675

DSC_0660

 

 

 

 

 

6 komentarzy

  1. Patrycja 2 lata temu

    Kochana Agnieszko !

    W dniu Twoich urodzin życzę abyś zrealizowała swoje marzenia – marzenia codzienności – aby ta codzienność była wypełniona świadomością bycia tu i teraz. Ludzie, którzy pojawią się w niej niech otaczają cię dobrą myślą i ciepłym spojrzeniem. Życzę ci czasu, w którym przez chwilę poczujesz że oddychasz, usłyszysz w ciszy bicie własnego serca, w wielkim mieście usłyszysz śpiew ptaka, a na wrocławskim chodniku spotkasz człowieka – anioła. Życzę Ci wielkiego życia !

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Kochana Patrycjo!

      Serdeczne dzięki! Oby się sprawdziło
      Całuję

  2. Sloneczko 2 lata temu

    Agus jakzwykle pieknie.Sa chwile ,ktore na dlugo zostaja w pamieci.Sa marzenia ktore wczesniej czy pozniej spelniaja sie.Zycze Ci tego z calwgo serca.

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Dziękuję Słoneczko ;* Tobie też życzę spełnienia wszystkich marzeń…

  3. Zuzanna 7 miesięcy temu

    Mądre słowa. No i w sumie temat dość na czasie.

    • Aga Autor
      Aga 7 miesięcy temu

      Dzięki. A temat myślę, że nawet bardzo na czasie. Dla mnie przynajmniej. Nie lubię postanowień, nic zwykle z nich nie wynika (zwłaszcza z tych wypowiadanych w Sylwestra). Wolę przemyśleć swoje postanowienia niż rzucać słowa na wiatr.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*