Uśmiech, proszę

        Otwieram oczy. 6:59. Uśmiechnąć się! Pamiętaj, żeby się koniecznie uśmiechnąć, to podobno ustawi mi cały dzień. Na plus oczywiście. Szczerzę się, więc do sufitu przywołując całe dobro świata. Nasłuch… Cisza… Dziwne… Jednak to wchodzenie w relację z sufitem podziałało. Szczelniej otulam się kołdrą, niedelikatnie wyrywając ją spod Lisa i dalej śpię. 7:00 – przeraźliwy, głośny dźwięk budzika (nie mojego), pozbawia mnie złudzeń. Niestety, nie tylko ja słyszałam. Stelka włącza tryb „daj mleko“ i gramoli się, próbując podnieść się z łóżeczka, co nie jest takie proste, bo skutecznie ciągnie ją w dół pampers o imponującym rozmiarze (nie, nie przebrałam jej w nocy, przecież jej wybudzać nie będę). Namierzyła mnie i już śle radosne uśmiechy w moją stronę. Nie będę tutaj nikomu mydlić oczu, jaka to ja jestem szczęśliwa w tym momencie i wstaję z piosenką na ustach. Radość jest jednostronna i dość interesowna teraz. Patrzy na mnie, widzi nabiał. Mamy jeszcze nie. Szybka zmiana planów. Postanawiam dziś zabawić się w perfekcyjną panią domu. Tworzę w głowie szybko listę: zakupy, obiad, koniecznie z dwóch dań, gry i zabawy, tylko te edukacyjne i silnie stymulujące rozwój dziecka, poza tym będę radosna, elokwentna, cierpliwa i anielsko cierpliwa. Słowo klucz.

        Śniadanie. Siedzi sobie ta moja gromadka. W piżamkach, otulona pierwszymi promieniami słońca tego dnia, ja stoję i się przyglądam. Scena, jak z reklamy. Dopóki się nie odezwą „mamusiu, ja tego sera to jeść nie będę, to nie ten misiowy, który lubię“ (Borys). Oddychaj głęboko. „Mamusiu, ja inki to pić nie będę prosiłam o kakao“ (Kaja). Licz do dziesięciu. „Mamo nie chcę tego pomidora, wolę keczup“ (Pelek). Licz choćby do dwudziestu! Jakoś przebrnęłam, nie rozwalając niczego z zastawy o ścianę.

        Po śniadaniu, czas na gry i zabawy. W przedbiegach została zbojkotowana nauka liter, angielskich słówek, czytanie wzniosłych książek z morałem. Dobra, wpadam na genialny pomysł, zrobię Im bazę. Są wakacje, niech się bawią w ogródku. Powietrze to podstawa i dużo ruchu. Pełna zapału i werwy, gramolę się ze stosem koców, poduszek i zabawek do domku w ogródku. Liski wybałuszają tylko oczy, na zmianę pytając „co robisz?” i czy „długo jeszcze?”. W końcu gotowe. Wynurzam się z rozczochraną grzywą niczym Simba z Króla Lwa. Lisiątka kwitują to salwą braw, ochami i achami. Myślę, bosko. Jestem świetną matką! A teraz coś się i mnie należy. Chwila dla mnie. Kawa, książka… Już się widzę. Pół godziny później – „mamo, to już nudne, ile tam można siedzieć?“ noszzzzzzzz! Już nawet nie próbuję liczyć, nawet do trzech. Sadzam Ich przed tv i niech oglądają bajki tarmosząc się za włosy. Realizuję swój zaczęty plan perfekcyjnej. Myję, pucuję, ścieram, porządkuję… Cisza… Każdy rodzic wie, co to oznacza. Cisza to zapowiedź kłopotów, ewentualnie niedogodności. „Mamooooo Stelka zjada karmę Czarka“. Nie!!!!! To nie prawda! Sprawdzam. Prawda. Za późno na odebranie przysmaku. Mina radosna. Trochę zadziorna. Odda? Nie, już za późno. Połknięte. Nie jest źle. Kategoria czynu – tym razem niedogodność (cóż, w rodzinach wielodzietnych trochę inaczej patrzy się na pewne sprawy). Sytuacja opanowana. Mała wielbicielka kocich przysmaków słodko drzemie. Reszta towarzystwa pląsa wesoło po podwórku od czasu do czasu wzajemnie się okładając, a ja się biorę za ten swój obiad iście od Gordona Ramsaya. A co! Ja nie dam rady? W tym momencie wchodzi Kaja. Mruga mi tymi rzęsiskami z dość dużą prędkością, jeszcze nie taką, żeby zwiastowały płacz, ale próbę szantażu emocjonalnego wyczuwam już na kilometr. „Mamusiu, a pamiętasz, jak obiecałaś, że zagrasz ze mną w klasy? Borys to mi całą kredę ślini i zgniata butem“. Chwila zwątpienia. Telefon do Lisa „ a wiesz, przywieź jednak te pierogi. Gorąco tak dzisiaj, w kuchni stać się nie chce“. Widmo wyśmienitego obiadu rozpływa się z prędkością światła. Z taką samą prędkością, a może nawet i większą, układam radośnie swój nowy plan. Jutro zamierzam obudzić się i nie chcę pamiętać o tym, że uśmiech ma być obowiązkowy. Będę nadąsana…trudno. Będę doskonale nieperfekcyjna. Świetnie! A dziś? Jaki mam plan na dziś? Dziś planu nie będzie. Idę zagrać w klasy…z Córką…i to do Niej zamierzam się uśmiechać 😉

        Dzieci będą małe tylko raz i to wcale nie tak długo, jak nam się teraz wydaje i jakbyśmy tego chcieli. Moim marzeniem jest, choć pewnie zabrzmi to wzniośle, żeby moje Dzieciaki wspominały ten czas, jak najlepiej. Chcę, żeby Ich wspomnienia pachniały zupą pomidorową, kredkami, perfumami mamy całującej Je na dobranoc, mokrą sierścią psa i książkami. Chcę, żeby Ich głowy były wypełnione po brzegi pięknymi i przyjemnymi obrazami: Taty grającego z Nimi w piłkę, nigdy nie odmawiającego Im tej przyjemności, wspólnymi wakacjami i targaniem klamotów na plażę, przejażdżkami rowerowymi wśród dojrzewających kłosów zbóż, pizzą jedzoną na tarasie i piknikami na trawie w niedzielę. Chcę, żeby miały mocne, solidne fundamenty. Dzieciństwo nimi właśnie jest. Na nim zbudują szczęśliwe życie.

        Idziemy wdychać zapach kredy i brudzić nią ręce… Niech pamiętają…

DSC_1267

DSC_1261

DSC_1271

DSC_0111DSC_0117

DSC_0112

DSC_0119

DSC_0121

DSC_0128

DSC_0129

DSC_0131

DSC_0174

DSC_1375

DSC_0062

DSC_0039

DSC_0005

DSC_0178

DSC_1388

DSC_0153DSC_0153

12 komentarzy

  1. Eliana Lila 2 lata temu

    Agus a Ty nie nie masz przypadkiem ksiazki w planach wydac:p

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Eliana,

      nie sądzę, żeby taka książkę ktoś kupił. Takich rodzin to chyba na pęczki;)

  2. karolina 2 lata temu

    Aż mi łezka w oku się zakręciła.❤

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Karolina,

      bardzo się cieszę;) kreda w ruch!

  3. Mala Mi 2 lata temu

    Agaaaaaa!!! Az chyba sama polece po krede!
    Same sobie zagramy! O!

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Mała Mi! Tylko przyleć do Lisiej Nory 😉

  4. Edek 2 lata temu

    Pierogi od Lisa też ważne.

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Edek,

      one nie raz i nie dwa mnie podniosły na duchu 😉
      Wypoczywajcie tam! Muszelkę przywieźcie

  5. Lis 2 lata temu

    😀

  6. Sloneczko 2 lata temu

    W tych buzkach tyle radosci .

    • Aga Autor
      Aga 2 lata temu

      Zgadza się.Radosne to Dzieciaczki;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*